Homilie

XXIII Niedziela zwykła

2011-09-04

UPOMNIENIE
 
Żyjemy w czasach, gdzie człowiek czuje się zastraszony. Wielokrotnie widząc jakieś przewinienie, podkulamy uszy po sobie i nie chcemy być tego świadkami. A nóż coś się nam stanie. I tak zło zaczyna się coraz bardziej panoszyć w rodzinach szkołach i na ulicach. Wielu jakby nie zauważało sytuacji, która sprawia, że coraz częściej dzieci i młodzież są bezkarni i robią co im się podoba. Dla „ świętego spokoju” rodzice nie reagują na zło wyrządzane przez ich dzieci, nauczyciele bojąc się reakcji rodziców, czy praw przysługujących dzieciom, też wolą nie wtrącać się w różne sytuacje, które dzieją się na ich oczach. Najlepiej jest przemilczeć i jakoś to będzie. Oczywiście nie będzie jakoś, tylko coraz gorzej. Przyzwyczajamy się do takich sytuacji i godzimy się z powiedzeniem – takie mamy dzisiaj czasy. Taka postawa prowadzi do eskalacji problemu i koło się zamyka.
 
Chrystus wzywa nas dzisiaj do zupełnie innej postawy – postawy upominania. Odważnego stawiania czoła złu. Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go. Nie można tolerować zła i zamiatać pod dywan. A przecież tak dzieje się na różnych płaszczyznach naszego życia i nie dotyczy to tylko dzieci, ale również osób starszych. Dopóki nie ma żadnej reakcji wszyscy uważają, że nie ma problemu. Dzieci zastawiają się rodzicami, że rodzice tolerują różne ich wybryki, więc dlaczego ktoś się ich czepia. Natomiast starsi, aby nie narazić swojego dobrego imienia, nie chcą, aby ich przekręty ujrzały światło dzienne, lepiej jest ukryć różne niedociągnięcia.
 
A przecież wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za dobro, które ma się dokonywać wokół nas. Jesteśmy także odpowiedzialni za zbawienie innych, gdyż spodobało się Panu Bogu zbawiać nie pojedynczo ale we wspólnocie. Dlatego jeśli twój brat cię nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego lub dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. A jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi, czyli wspólnocie z której ten człowiek się wywodzi. Nikt z nas nie żyje na tym świecie w pojedynkę i nie ma prawa postępować, tak jak mu się podoba. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. Te osoby były uważane za nieczyste, z którymi prawowiernym i pobożnym Żydom nie wolno było obcować.
 
Stąd tacy ludzie będą mogli sobie wieść życie, takie jak im się podoba ale nie będą mogli czynić zła pod płaszczykiem Kościoła i uważać się za ich członków. Niestety, inaczej dzieje się na co dzień i to bardzo źle rzutuje na właściwy wizerunek Kościoła, który nie zwraca uwagi na swoich wyznawców.
Chrystus jeszcze jakby dopowiada, że modlitwa prośby oparta na dwóch lub trzech jest modlitwą wspólnoty i zostaje wysłuchana przez Ojca. Taka modlitwa ma ogromną wartość. Tak jak upomnienie większej liczby osób, tak samo modlitwa wspólnotowa przynosi oczekiwane owoce. Stąd Eucharystia i wszelkie modlitewne spotkania wspólnotowe przybliżają nas do siebie i sprawiają, że stajemy się bardziej odpowiedzialni za innych, wyzbywając się egoizmu i wszelkiej duchowej schizofrenii.
ks. Jacek Szostakiewicz 

Powrót