Homilie

V Niedziela zwykła

2011-02-06

SÓL I ŚWIATŁO
 
Bez soli wszystko jest nijakie, bez smaku i szybko ulega zepsuciu. A bez światła dzisiaj nie da się żyć. Bez światła człowiek błądzi, rozbija się o napotkane przeszkody, a nawet może stracić życie. Zarówno sól jak i światło, to niezbędne atrybuty ludzkiego życia. Są one pomocą w normalnym codziennym funkcjonowaniu. Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, co by było gdyby zabrakło soli lub światła. Czasami próbujemy nie posoloną zupę i zaraz ją wypluwamy, a gdy na chwilę zabraknie światła, szybko powiadamiamy pogotowie energetyczne i z wyrzutem prosimy o jak najszybsze usunięcie awarii.
 
Przyglądając się tym prozaicznym obrazom z naszego życia, musimy zdać sobie sprawę, jaką rolę odgrywamy jako chrześcijanie. Słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii są zarówno dowartościowaniem człowieka wierzącego, ale i wielkim zobowiązaniem. To chrześcijanie mają odgrywać rolę, tych którzy będą dodawali smaku do codziennego życia, do budowania relacji międzyludzkich, do tego by życie stawało się dobre w szerokim tego słowa znaczeniu. Chrześcijanie swoją postawą i swoim przykładem mają wskazywać drogę innym do Boga, mają rozświetlać mroki ciemności, mają uczyć czynienia dobra.
 
A jeśli sól utraci swój smak? Co się dzieje wtedy? Chrystus odpowiada, że na nic się już nie przyda. Można ją wyrzucić lub podeptać. Stąd jasno wynika, że chrześcijanin spełnia swoją rolę do momentu, kiedy jego serce jest pełne łaski, to znaczy jest zdolne do czynienia dobra, do realizowania woli Bożej. Kiedy zabraknie tego wewnętrznego smaku człowiek nie jest w stanie oddziaływać pozytywnie na innych. Nie jest w stanie zachwycić innych ludzi Bogiem, wiarą czy miłością. Można zauważyć, że tylko Ci chrześcijanie są radośni i pełni zachwytu Bogiem, którzy na serio traktują swoje życie i przylgnięcie do Chrystusa. Inni natomiast przypominają malkontentów, ciągle im się coś nie podoba i maja pretensje za wszystko do Pana Boga i całego świata.
 
Takie chrześcijaństwo zostało wypłukane z wszelkiego smaku i nie spełnia nawet roli zabezpieczenia świata przed zgnilizną moralną, gdyż takim ludziom na niczym nie zależy. Dbają tylko o siebie i swoja zagrodę. Ale także takimi ludźmi gardzą inni i są poniewierani jak zwietrzała sól. Dlatego nie wolno nam utracić tego chrześcijańskiego smaku, Chrystusowego smaku, abyśmy mogli innych ubogacać dobrem i miłością.
 
Podobnie sprawa się ma ze światłem, które nie może być schowane pod szafą, czy jakimś regałem, gdyż nie będzie spełniało swojego zadania. Ma ono świecić i ma być pomocne w życiu. Światło też nie może razić, musi zawsze stać na właściwym miejscu. Tak i chrześcijanin powinien zawsze umieć znaleźć się na właściwym miejscu. Jego światło ma być przyjazne dla oka drugiego człowieka. Nie może oślepiać swoją pychą czy butą. Blask bijący od chrześcijanina ma być łagodny i przyjazny. A czynione dobro ma wskazywać na Ojca, który jest w niebie. Dlatego nie pozwólmy, aby łaska Boża w nas wywietrzała i zgasło światło miłości.
Ks. Jacek Szostakiewicz

Powrót