Homilie

IV Niedziela zwykła

2011-01-30

NIEZROZUMIAŁE SZCZĘŚCIE
 
Każdy człowiek, na swój sposób, jest spragniony szczęścia. Upatruje to szczęście w życiu rodzinnym, w miłości, w wykonywanej pracy, w pozyskiwaniu środków materialnych i w wielu innych dziedzinach życia. I każdy na swój sposób potrafi się zachwycić, tym co go spotyka w życiu, albo zasmucić niepowodzeniami, czy niespełnieniem.
 
Chrystus wychodząc na górę w pobliżu wzgórz Kafarnaum porusza pięć tematów dotyczących życia człowieka, ukierunkowanego ku szczęściu. Mówi o tym, jaki duch ma ożywiać synów królestwa i w jakim duchu mają oni wypełniać prawa i praktyki judaizmu. Mówi także o oderwaniu się od bogactw i o relacjach względem bliźnich. Podsumowuje swoją wypowiedź wejściem do królestwa, które płynie z wyboru i urzeczywistnia się w czynach. Ten, jakby kodeks moralny pozwala i każdemu z nas inaczej spojrzeć na życie, niekoniecznie szukając szczęścia w tym co przyziemne i doczesne, ale sięgać po ten dar nieco głębiej.
 
Chrystus pokazuje szczęście w sposób mistrzowski. Nie nakazuje: bądź ubogi, smutny, cichy..., tylko opowiada, czym się zachwycił. Błogosławieństwa to jakaś forma obietnicy. A odpowiedzią na obietnicę nie jest posłuszeństwo, czy nieposłuszeństwo. Tą odpowiedzią jest powierzenie własnej nadziei temu, kto obiecuje. Człowiek żyje z powiernictwa nadziei. Ona jest sensem wszelkich ludzkich działań i pozwala przetrwać nawet najtrudniejsze chwile życia, ludzkie urągania, prześladowania, wszelkie zło, które nas dotyka.
 
Papież Benedykt XVI w encyklice: Spe salvi stwierdza, że kto ma nadzieję żyje inaczej, gdyż zostało mu dane nowe życie. A Bóg, proklamując błogosławieństwa, składa swą tajemniczą nadzieję w ręce człowieka, aby on mógł inaczej przeżywać swoją trudną teraźniejszość. A wzajemne powiernictwo nadziei to nic innego jak miłość, która każe człowiekowi inaczej patrzeć na życie. Człowiek kochający potrafi wylatywać ponad poziomy, potrafi mierzyć siły na zamiary, a nie odwrotnie. Taki człowiek potrafi przetrwać wszystko, gdyż miłość jest największa, a wszystko inne, to co jest krzyżem i cierpieniem wydaje się być małe w porównaniu z miłością.
 
 Błogosławieni! (grec.) – Makarioi – szczęśliwi! Po każdym z tych błogosławieństw mamy podane Jezusowe uzasadnienie, dlaczego i kiedy należy nam się to „błogosławieni”. I spotka nas nagroda – królestwo niebieskie, Boża pociecha; błogosławieni zdobędą ziemię, będą nasyceni, czyli zaspokojeni w swoich pragnieniach, obdarzeni miłosierdziem, oglądaniem Boga. Ale warunkiem istotnym osiągnięcia owoców tych błogosławieństw jest gotowość, żeby wypełniać wolę Bożą, gdyż ona jest wyrazem Bożej, ojcowskiej miłości.
 
Dlatego przypatrzcie się powołaniu waszemu – jak pisze św. Paweł, to znaczy spójrzcie na swoje życie innymi oczyma, gdyż nasze ludzkie myślenie każe człowiekowi poszukiwać szczęścia w zupełnie innym wymiarze życia. Bóg patrzy inaczej i dlatego, aby lepiej zrozumieć Jego słowa trzeba najpierw poznać Boga. Stąd poszukiwanie szczęścia jest nieustannym poszukiwaniem Boga, a nie tego co w moim odczuciu może uczynić mnie szczęśliwym, gdyż za drzwiami ziemskiego szczęścia zawsze pojawi się frustracja i niezadowolenie.
Ks. Jacek Szostakiewicz


 

Powrót