Homilie

XXXIII Niedziela zwykła - C

2016-11-11

Koniec świata
 
Każdego z nas szokuje stwierdzenie, że nadchodzi koniec świata. Owszem owy koniec musi nastąpić ale nie nastąpi z dnia na dzień. Wcześniej będą się działy straszne rzeczy wśród których każdy z nas będzie miał okazję do nawrócenia ale także do dawania świadectwa. Wielu mówi i przestrzega przed końcem świata, niejednokrotnie strasząc ludzi. Nawet niektórzy przewidują i wskazują na konkretne daty, by wywołać panikę. A tu przecież nie chodzi o panikę tylko o dobre przygotowanie się do tego wydarzenia.
Liturgia Kościoła w te listopadowe dni każe nam zastanowić się nad naszym życiem i umieraniem. Powinniśmy pochylając się nad grobami najbliższych bez paniki popatrzeć w przyszłość, bez względu na to czy to będzie koniec świata, czy naturalna śmierć, gdyż ona też kończy naszą relację wobec bliskich i otaczającego świata. Dla chrześcijanina jest to osiągnięcie celu do którego przez całe życie zmierza i przejście do wspanialszej rzeczywistości, której nie jesteśmy w stanie sobie wymarzyć.
 
Ważne jest abyśmy nie dali się zwieść i nie zeszli z tej właściwej drogi. Musimy być czujni, gdyż Chrystus nas przestrzega, że wielu przyjdzie pod Jego imieniem i będą mówić „To ja jestem” albo „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi!. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. Jeszcze nastąpią trzęsienia ziemi, głód i zaraza i będą wielkie znaki na niebie. Przyjdą też prześladowania. I to też nie jest straszne. Ważne jest na ile my będziemy do tego przygotowani i będziemy umieli z podniesioną głową dawać świadectwo o Chrystusie.
 
Wydawać by się mogło, że to wszystko już obserwujemy w otaczającym nas świecie, a człowiek ciągle czeka na coś bardziej spektakularnego i takiego co by kazało tu i teraz zmienić swoje myślenie i sposób życia. Niestety koniec świata przychodzi pomału i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to już się dzieje i dlatego człowiek powinien być ciągle przygotowany, że to nastąpi. Jednak nawet gdy przeżywamy jakieś tragedie rodzinne, które nas mocno dotykają lub jak ocieramy się sami o śmierć, to te lekcje działają na nas szokująco i nawet zwiększa się nasza wiara ale zawsze na krótko.
 
Coraz więcej jest dzisiaj fałszywych proroków, którzy chcą nas odciągnąć od Boga, a którzy działają bardzo subtelnie poprzez wspaniałe oferty współczesnego świata, proponując nam życie wygodne i w obfitości. Człowiek coraz częściej słucha tego głosu, a nie głosu Kościoła i daje się wkręcać w diabelską machinę, która skutecznie odciąga od Boga i sprowadza na manowce. Wtedy rzeczywiście kończy się to co piękne i dobre, rozpadają się małżeństwa, młodzi ludzie sięgają po coraz bardziej wyrafinowane używki i kończy się nadzieja.
 
Dzisiaj potrzeba wielkiej siły duchowej, aby pięknie przeżyć to życie bez bojaźni o przyszłość. Dla każdego z nas ten koniec i tak nastąpi, ale ważne jest to by nie towarzyszył nam strach, tylko nadzieja, że może być tylko lepiej. Korzystajmy więc z sakramentów i Eucharystii, która jest jedynym lekarstwem na lepszą przyszłość.
ks. Jacek Szostakiewicz

Powrót