Homilie

XXVII Niedziela zwykła - Sługa nieużyteczny

2016-10-01

Sługa nieużyteczny
 
Apostołowie proszą dzisiaj Pana o łaskę wiary. Rzeczywiście niewiele potrzeba wiary, aby można było dokonywać cudów. Chrystus mówi, że wystarczyłaby wiara wielkości ziarnka gorczycy, a wszystko by było nam posłuszne. Do końca nie wiemy jaka jest moc wiary, gdyż tak naprawdę to my jej nie potrzebujemy. Jesteśmy właścicielami swojego życia i zarządzamy nim według własnego upodobania. Wydaje się nam, że to nasze codzienne postępowanie jest w jakiś sposób oparte na wierze, gdyż dzień poprzedzony jest modlitwą, a może nawet Eucharystią. Pojawia się jednak pytanie czy stać nas na stwierdzenie, które wieńczy dzisiejszą Ewangelię: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”.
 
To stwierdzenie stanowi probierz naszej wiary. Człowiek zapatrzony w Boga wszystko czyni w kontekście wiary w to ostateczne spotkanie z Nim. Widzieć w życiu Boga w każdym swoim działaniu jest wyzbywaniem się wszelkiego egoizmu i patrzenia na życie przez czubek własnego nosa. Uczymy się dzisiaj służby połączonej z pokorą, która jest wizytówką każdego chrześcijanina. To prawda, że większość ludzi chciałaby być zarządcami, którzy wyręczaliby się innymi, od których można wymagać, a nie od siebie. Zarówno w dziedzinie wiary jak i budowania codziennych relacji rodzinnych czy służbowych, lubimy stawiać wymagania innym lub oceniać ich postępowanie. Często w domu żona jest tą, która służy całej rodzinie. Nie dość, że sama wykonywała pracę zawodową, to przychodząc do domu usługuje innym. Czy chociaż otrzyma słowa wdzięczności, o których mowa w dzisiejszej Ewangelii?
 
Chciało by się dzisiaj wołać za Apostołami: „Panie dodaj nam wiary”, tak potrzebnej w naszej codzienności. Wiara, która jest mocno zakorzeniona w życiu sprawia, iż człowiek się humanizuje i zmienia swoje podejście do ludzi i Boga. Staje się bardziej ludzki i przestaje wykorzystywać innych, a także zaczyna akceptować, to co Bóg zsyła na niego każdego dnia, wszelkie doświadczenia i krzyże. Bez wiary nasze spotkania z Bogiem będą tylko i wyłącznie wypełnieniem obowiązku, bez odrobiny radości płynącej z faktu, iż rozmawiamy z Bogiem. Tak samo dzieje się w naszych rodzinach. Bez wiary domy nasze stają się zimne a budowanie relacji opiera się tylko na zarządzaniu drugą osobą. Brakuje pełnych miłości rozmów, wspólnych posiłków i wyręczanie siebie nawzajem.
 
Zapatrzeni na Jezusa uczmy się od Niego prawdziwej wiary, która pozwoliła wszystko przetrwać, a nawet krzyż. Wiara połączona z miłością do Boga pozwala góry przenosić, a bez miłości staje się niczym, jak pisał św. Paweł. Dlatego jedno bez drugiego stanowi formę wykoślawionego chrześcijaństwa. Człowiek pobożny i nie kochający może być nie do zniesienia w rodzinie czy w środowisku pracy. Natomiast sama miłość bez wiary staje się pusta i często infantylna. Prośmy więc Boga w każdej naszej modlitwie o te piękne cnoty wiary i miłości, które połączone w naszych sercach niech zmieniają nasze codzienne życie i przyczyniają się do budowania pięknych relacji opartych na służbie drugiemu człowiekowi.
Ks. Jacek Szostakiewicz 
 
 
 
                                                                                                      

Powrót